poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 11 - Engagement

~Harry~

Wysiadłem z samochodu, zamykając automatycznie drzwi. Wybrałem najlepszy jubiler jaki mogłem. Teraz trzeba było zdecydować jaki pierścionek zakupić. Przeszedłem przez ulicę i wszedłem do sklepu. Zawsze kupowałem tutaj prezenty dla żony. Kiedy powiedziałem ekspedientce, że chodzi o pierścionek zaręczynowy, pobladła. 
- Czyli to jednak prawda, że pan się rozwiódł.. - powiedziała cicho i pokazała mi to, czym byłem zainteresowany. 
- Nie rozwiodłem się - spojrzałem na nią spokojnie, a potem przyjrzałem się różnym rodzajom biżuterii. Była ciekawa, ale głupio było jej zapytać. 
- Ten jest piękny. - Wziąłem do ręki pierścionek z białego złota z dużym brylantem. Sunny na pewno by się spodobał.
- Sądzi Pani, że żona przyjmie drugie oświadczyny ? - uśmiechnąłem się wyciągając portfel.
- Skoro zgodziła się pierwszy raz, to zgodzi i drugi - odparła. Zapłaciłem kartą, nie noszę przy sobie 20 tysięcy funtów. Było drogie. Ale moja żona jest najdroższa. Wstąpiłem obok do sklepu z zabawkami. Co ja dzieciom będę żałował. Czuję jakbym żył na nowo. Zadowolony, uśmiechnięty. Kupiłem im zabawki i pojechałem do pracy. Nawet na nikogo nie krzyczałem. Podziękowałem asystentce za kawę. Chciałbym zorganizować Summer wymarzone ferie w tym roku. Teraz wszystko się układało. O 15 pojechałem do domu, tak jak umawiałem się z żoną. Wieczorem Niall ma przypilnować maluchów.
- Tatuś ! Tatuś ! - usłyszałem od wejścia. 
- Jestem, jestem - zdjąłem marynarkę i wziąłem Alexa na ręce. Przytulił się mocno. Pocałowałem go w czoło. Był fajnie ubrany. Styl to ma po mnie. Darcey też przyszła. Księżniczka moja. Trzymała misia. Widocznie dopiero wstała, bo miała potargane kucyki. Wziąłem ją za rączkę i we trójkę poszliśmy do salonu.
- Cześć kochanie - powiedziałem do przestrzeni. - Darcy, gdzie mama słoneczko? 
 - Tam. - pokazała na kuchnię.
- Jak zwykle. To idziemy. Alex dreptaj - postawiłem go obok. Pobiegł pierwszy. Usłyszałem śmiech żony kiedy wpadł w jej nogi. Posadziłem Darcey na kuchennej wyspie, dałem miśka, a kobietę przyciągnąłem i pocałowałem.
- Hej kochanie.
- Hej mała, idziemy dzisiaj na łyżwy - oświadczyłem, uśmiechając się do niej.
- Dzieci są za małe. Nie umieją jeździć na łyżwach. 
- Dzieci zostają z wujkiem Niallem - rozłożyłem ręce do syna i dałem mu zabawkę.
- Dziękuję. - powiedział grzecznie. Pokazałem na policzek, uśmiechając się do niego. Miałem świetny humor. Dał mi buziaka.
- Mój maluszek. - Uśmiechnął się tylko i poszedł pokazać Sunny zabawkę. Summer podała obiad. Wziąłem ją na kolana i nakarmiłem.
- Jedz. Na pewno jesteś głodny.
- Jak dobrze znów cię tu mieć. - Pocałowała mnie w policzek i wstała do Darcy. Zjadłem obiad, który przygotowała. Wyśmienity. Potem dałem dzieciom prezenty. Były radosne, co też mnie cieszyło. Zadowolony usiadłem z żoną. Objąłem ją ramieniem i patrzyłem na jej profil. Taka piękna jak jest uśmiechnięta. Beztroska. Zayn by na nią nie zasługiwał. Zresztą ja też. Chciałbym już zawsze widzieć tylko uśmiech. Pocałowałem ją w skroń.
- W co ja się dzisiaj ubiorę ?
- W coś wygodnego kochanie.
- Ładnie i wygodnie. - pokiwałem głową z aprobatą. - A to jakaś okazja ? - zaprzeczyłem gestem. Uśmiechnęła się i wstała. Podszedł do mnie Alex. Wziąłem go na kolano. Był podobny do mnie, ale i do Summer.
- Tatuś spać. - powiedział trąc oczka.
- Oczywiście skarbie. Bajka czy śpiewamy? - podniosłem się z nim.
- Spać. - przytulił się zamykając oczy.
- To śpiewamy - poszedłem z nim na górę i zanuciłem jego kołysankę. Szybko zasnął. Alex to anioł. Pocałowałem go w czoło i ustawiłem niańkę. Wyszedłem z pokoju mojego synka, ale wtedy usłyszałem huk aż domem zatrzęsło. Kazałem Summer zostać w środku i wyszedłem przed dom. Nikogo nie było obok mojego spalonego mercedesa. Wróć..spalonego?! Tylko, że paczka malboro leżąca obok zdradziła sprawcę. No zajebie. Ja mam mieć ugodę z nim? Przecież on robi wszystko, żebym go zabił.
- Harry - usłyszałem żonę a za chwilę poczułem jej delikatne dłonie na moich ramionach. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Jestem kurwa spokojny jak kurwa baranek.
- Nie daj się sprowokować. Proszę.
- Oczywiście. Tylko niech zapomną o zgodzie. On, Louis i cała reszta - powiedziałem nad wyraz spokojnie.
- Niall i Liam są po naszej stronie.
- Do domu -odwróciłem się i zadzwoniłem po straż. Niech to zabiorą. Posłusznie zrobiła co powiedziałem. Po godzinie miałem czysty trawnik. Ale chętnie bym go zmusił żeby sam to sprzątal. Wróciłem do domu, aby się przebrać. Niall miał niedługo przyjechać. Summer zamknęła się w łazience, a ja szybko zmieniłem koszulę oraz spodnie. Chciałem się już oświadczyć. Żeby znów była moja. Drugi ślub. Nowy początek życia. Miałem nadzieję, że się zgodzi. To potwierdzenie naszych uczuć.Razem na zawsze i na wieczność.
- Sunny skarbie, jesteś gotowa? - podszedłem do drzwi.
- Tak. Już. - Wyszła z łazienki w legginsach i koszulce. Na wierzchu miała kamizelkę z futerka.
- Cudownie - wziąłem ją za rękę i sprowadziłem na dol. Włosy splotła w warkocza.
- Ładnie ? Podobam Ci się  ? - w odpowiedzi ją pocałowałem. Auto musiałem od Nialla pożyczyć, bo moje nie w domu. Zabrałem maleńką na łyżwy, a po udanej zabawy na kolację, do restauracji, na którą napadłem w dniu, kiedy się poznaliśmy. Jedliśmy posiłek rozmawiając o pierdołach, ale w końcu musiałem przejść do sedna sprawy. Podałem jej złożoną równo kartkę.


Wiem, że nigdy nie lubiłaś tych zmarszczek wokół oczu, gdy się uśmiechasz
Nigdy nie lubiłaś swojego brzucha ani swoich ud
Dołeczków na twoich plecach u dołu twojego kręgosłupa
Ale ja będę kochał je bez końca
Przepraszam, jeśli powiem, że cię potrzebuję
Ale wszystko mi jedno, nie boję się miłości
Bo kiedy nie jestem z tobą, jestem słabszy
Czy to takie złe?
My tylko się starzejemy kochanie,
i myślałem o tym ostatnio.
Czy to kiedykolwiek wpędzało cię w szaleństwo,
Tak szybko jak zmienia się noc?
Wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłaś,
Znika, kiedy się budzisz,
Ale nie ma się czego bać,
Nawet, jeśli noc się zmienia,
Nigdy nie zmieni mnie i ciebie.
Uśmiechnęła się i wzięła mnie za rękę. 

Zsunąłem się z krzesła i uklęknąłem. 
- To wszystko co chciałem powiedzieć napisałem na tej kartce. Chcę to odbudować. Nasz dom, nasze małżeństwo. Baby, zgodzisz się zostać moją żoną raz jeszcze? - Zakryła usta dłońmi, a potem zaczęła wiercić się w ten śmieszny sposób jak zawsze kiedy jest podekscytowana. Uśmiechnąłem się i wsunąłem rękę do marynarki, aby wyjąć pierścionek.
- Oczywiście, że tak. - Nasunąłem na jej dłoń kolejny pierścionek i pocałowałem. Czułem się jak za pierwszym razem. Tak samo szczęśliwy i spełniony jako mężczyzna. 
- Weźmiemy drugi ślub - szepnąłem.
- Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa. - pocałowałem ją jeszcze raz i powoli poszliśmy do wyjścia. Wsiedliśmy do samochodu. Cieszyłem się jak nastolatek. Powoli jechałem do domu. Byłem taki inny niż ostatnio. Uśmiechałem się. Nic mnie nie przybijało. 
- Wiesz, myślałem trochę i może poczekajmy jeszcze parę miesięcy z dzieckiem? - wziąłem ją za rękę już parkując. Wyłączyłem silnik. - Nie chcę znów wpaść w schemat. - Pokiwała tylko głową nic nie mówiąc. Cały czas patrzyła na pierścionek jakby z niedowierzaniem. Jest przemęczona i wygląda na chorą. 
- Źle się czujesz, Summer? - spytałem niepewnie.
- Od dłuższego czasu Harry. 
- Czemu mi nie powiedziałaś? Byłaś u lekarza?
- Byłam. To pewnie znowu brak witamin czy coś takiego. Jutro mam odebrać wyniki. 
- Pójdę z tobą. - Pokiwała głową i wysiadła z samochodu. Schudła. Znowu. Westchnąłem. Teraz to byłem przybity. Wszystko będzie dobrze. Jeżeli będzie trzeba załatwię jej najlepszych lekarzy. Stać mnie na to. Dlatego zawsze chciałem być bogaty. Żeby mieć wszystko. Dostęp do wszystkiego. Objąłem ją ramieniem i zaprowadziłem do domu. Dzieci spały. Niall spał. Spokój i cisza. Żona poszła pod prysznic, a ja napisałem Louisowi o tym co zrobił Zayn.  "To po której stronie stoisz?"
Nie odpisał mi. Położyłem Baby spać, a sam wziąłem kąpiel. Tylko niech się nic nie komplikuje. Niech będzie dobrze. Dołączyłem do małżonki bojąc się jutra. Miałem złe przeczucia. Nie mogłem spać. Z samego rana zawiozłem dzieci do mojej siostry, a potem z żoną pojawiłem się u lekarza.
 - Summer martwię się - przyznałem.
- Harry będzie dobrze. Musimy w to wierzyć. - położyła dłoń na mojej, na swoim udzie. Pokręciłem głową. To wcale nie pomagało. Lekarz zaprosił mnie do środka, a ja już po jego minie widziałem, że jest źle. Nie wiedziałem tylko jak bardzo. 
- Dobrze, że jest pan z żoną. - powiedział i usiadł. 
- Wcale nie jest dobrze. Co jej jest? -byłem gotów ich wszystkich pozabijać. Moja mała...
- Pani Styles, ma pani zapalenie mięśnia sercowego. - Nie wiedziałem kto bardziej zbladł..Ona czy ja? O Boże..

29 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Pierwsza? O boże boje sie o Summer. Czekam na nn. Super

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny <3 kocham cię :* ale ta wiadomość :(

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko nieeeeeeeeeeeeeeeee nie nie nie nwm co to za choroba ale brzmi poważnie nieeeeee Summer nieeeee !!!!!!!!! błagam niech ona żyje błagaaaaamm i Harry też tak na ww

    OdpowiedzUsuń
  5. O nieee błaagam
    Nie chcę żeby to się zakończyło jakąś i czyjąś śmiercią
    Świetne jest to opowiadanie
    Xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Coo? :( przykre, ale oglądałam serial ( chyba dr.House) i zrobili tam przeszczep serca od świni do człowieka, więc przy pisaniu rozważ to ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, tylko nie to :/ Nie rób kolejnego zakończenia ze śmiercią, błagam :/ Rozdział piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ją uśmiercisz to to opowiadanie będzie do kitu. Nie rób tego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ją zabijesz, znajdę cię i cię zabiję!!! Nie no żartuję, ale naprawdę dlaczego to zrobiłaś? Tak fajnie się układało, a tu nagle: BUUUM! śmierć czeka z otwartymi ramionami!! Tak bardzo chcę aby Summi przeżyła ;'(

    PS Powiedział do niej BABY po tylu latach <3333 ♥♥ OMG <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie możesz uśmiercić Summi :'( A tak fajnie było...
    Zapraszam do mnie: http://only-time-will-tel.blogspot.com/ oraz http://this-is-not-illusion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. O bosz tylko niech nie umiera nareszcie im sie uklada to musi im sie cos spieprzyc . Xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, rozdział wiadomo świetny, tylko szkoda Summer✌

    OdpowiedzUsuń
  13. o boże oby nic jej nie było :( kc <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg!! Tylko nie to!! Summi musi być zdrowa!! Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  15. nie myślałam że stanie się takie coś. Summer musi być zdrowa, a było już tak dobrze.
    +
    zapraszam do siebie: http://revenge-harry-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty rozdzial, ale nie spodziewalam sie ze to bd cos z sercem Summer. Stawialam bardziej na anemie albo anoreksje...
    W kazdym razie czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  17. O mój Boże....
    NEXT PLEASE!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niee nie uśmiercaj jej bo ja tego nie przeżyje :'( Wszystko musi być dobrze prooooszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ale Harry nie ma zamiaru oddawać jej serca, prawda? boski rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. O boże!!!! Kocham ♡♡ czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy